pawełka (moje)

Rękopis znaleziony w strugach deszczu (nie, nie mieszkam w Paderborn [przyp. red.]).

Sunday, October 02, 2005

Suszona mięta, czyli kompromitacja

Z wielkim zapałem zabraliśmy się do suszenia Mięty-na-Zimę. Zupełnie niewinną i niezamierzoną ofiarą zapału padł Kwiatek kupiony w Ikei. Mam nadzieję, że to nie jest zła wróżba, ani nic w tym rodzaju. Na wszelki wypadek G. zrobiła nowego z Opadłych Liści (patrz ilustracja) -- może Natura i Los się nie spostrzegą.

K. wrócił dzisiaj do dot-pe-el. Internowani zabierają ze sobą ładną pogodę (
a może po prostu odlatują na zimę do ciepłych krajów) -- od paru dni pada deszcz i słońca ni chu-chu ni słychu.

W głowie pustka. Zasnąłem o szóstej po południu (w doś
ć kompromitującej sytuacji, ale to przemilczę). Czy narzekałem już na deszcz? Idę spać.

0 Comments:

Post a Comment

<< Home