pawełka (moje)

Rękopis znaleziony w strugach deszczu (nie, nie mieszkam w Paderborn [przyp. red.]).

Monday, October 03, 2005

Informacja jest masą!

Teraz pora na dobranockę dla dorosłych. Podobno umieszczanie w czytadłach wzorów matematycznych jakoś dramatycznie wpływa na czytelnictwo rzeczonych. Spróbujmy pójść trochę w tym kierunku, pokazując jak się mnoży przez pięć w assemblerze x86:

__asm lea eax, dword ptr [eax * 4 + eax]

Za mało? Proszę bardzo, eleganckie połączenie twierdzenia tzw. Pitagorasa z zeszmaconym już zupełnie wzorem na przypisywanym niejakiemu Einsteinowi:

E = m (a^2 + b^2)

I jak? Drgnęło? [tutaj przypomina mi się komiks na ostatniej stronie Komputera: "Drgnęło! Teraz już wiemy, informacja jest masą!" - przyp. red.]. Dobranoc Państwu!

Idzie zima (nieodwołalnie)

Wracałem z Fabryki, kiedy nagle nastała jesień. Bardzo Ją lubię. Można zbierać liście i żołędzie i w ogóle co tam spadnie -- a na dodatek wcale nie trzeba i w tym właśnie duchu do zbierania oddelegowana została G.

Żeby nie było, że wyszedłem na Lenia i Wyzyskiwacza, zrobiłem z rzeczonych żołędzi G. Żyrafę [patrz ilustracja, przyp. red.]. Wydaje mi się że G. jest z tego powodu bardzo szczęśliwa.


A tuż tuż niedaleko, zaraz za Jesienią, druga w kolejce ustawia się Zima. Szkoda, że nie będzie śniegu, ale w końcu nie można mieć wszystkiego, prawda? Ach, ekscytacjo, nie mogę się już doczekać...

Sunday, October 02, 2005

Suszona mięta, czyli kompromitacja

Z wielkim zapałem zabraliśmy się do suszenia Mięty-na-Zimę. Zupełnie niewinną i niezamierzoną ofiarą zapału padł Kwiatek kupiony w Ikei. Mam nadzieję, że to nie jest zła wróżba, ani nic w tym rodzaju. Na wszelki wypadek G. zrobiła nowego z Opadłych Liści (patrz ilustracja) -- może Natura i Los się nie spostrzegą.

K. wrócił dzisiaj do dot-pe-el. Internowani zabierają ze sobą ładną pogodę (
a może po prostu odlatują na zimę do ciepłych krajów) -- od paru dni pada deszcz i słońca ni chu-chu ni słychu.

W głowie pustka. Zasnąłem o szóstej po południu (w doś
ć kompromitującej sytuacji, ale to przemilczę). Czy narzekałem już na deszcz? Idę spać.

Saturday, October 01, 2005

Burza, czyli dramatyczny początek

Dzisiaj była moja pierwsza Burza Tu, taka prawdziwa, z błyskawicami i gradobiciem.

Kolejna pozycja na liście zakupów, do których nigdy nie dojdzie -
wiklinowy fotel na Werandę. Taki bujany, z tych większych, żeby można było usiąść we Dwoje i Przeżywać. Dodam, że rzeczona Weranda jest na tej samej liście, w okolicach Domku-Z-Werandą.

Zabawne, że przez cały rok Tutaj nie widziałem ani jednej Burzy.